Fundusze Europejskie
Strona główna/Aktualności/O tym co w życiu jest ważne, a co najważniejsze.

O tym co w życiu jest ważne, a co najważniejsze.

23 Lipca 2021

W ramach akcji "Książka na weekend" polecamy poruszający reportaż autorstwa Małgorzaty Gołoty.

W 2017 roku Małgorzata Gołota przy okazji urlopu na Krecie odwiedziła wyspę Spinalonga, na której od 1903 roku istniała zamknięta kolonia dla chorych na trąd. Kolonię zlikwidowano najpóźniej w Europie w 1957 roku, dawno po wynalezieniu skutecznego lekarstwa. Jeśli chodzi o informacje, zdjęcia, archiwa, to jest tego bardzo niewiele. Za to są piękne widoki oraz bardzo silne emocje ponieważ żyje jeszcze kilku mieszkańców tej wyspy. To właśnie skusiło autorkę do napisania reportażu: „Spinalonga. Wyspa trędowatych”.

Spinalonag znaczy „długi cień”, cień rzucony na nasze człowieczeństwo. Ciężko to sobie wyobrazić, ale tak naprawdę było. Wspomnienia, które autorka przytacza, pochodzą od prawdziwego mieszkańca Epaminondasa Remoundakisa. Dziś, wirus krążący po całym świecie, zamknął nas czasowo w domach, pełnych wygód, z naszymi bliskimi, trudno sobie wyobrazić ludzi zamkniętych na wyspie z niczym. Chorych na trąd wyganiano na wyspę bez możliwości powrotu, wtedy choroba ta była nieuleczalna, zakaźna, śmiertelna. Zostawieni sami sobie chorzy, pomagać musieli sobie nawzajem. Pomoc istniała tylko na papierze, w rzeczywistości byli tam tylko strażnicy.

...”Jedna z największych fal trądu przetoczyła się przez Europę wraz z rycerzami powracającymi z wypraw krzyżowych na Bliski Wschód i do Afryki w XI i XII wieku. Na Kretę o wiele wcześniej mogli tę chorobę przywieźć Fenicjanie i Egipcjanie, którzy w starożytności handlowali z Kreteńczykami. Sama Grecja była najprawdopodobniej pierwszym krajem śródziemnomorski, w którym pojawił się trąd. A Afryka Wschodnia i Bliski Wschód to dwa regiony uznawane dziś za najbardziej prawdopodobne kolebki tej choroby, co potwierdza opublikowana w 2005 roku praca naukowa On the origin of leprosy?

Ze średniowiecznej Europy w XIV stuleciu częściowo wypędziła trąd „czarna śmierć”, zabijając większość chorych. Trąd osłabia odporność, w starciu z wszechobecną wtedy dżumą trędowaci nie mieli więc szans. Jednak na Krecie choroba pozostała i przez kolejne stulecie nadal często atakowała. Do początku XX wieku, gdy zdecydowano o otwarciu leprozorium na Spinalondze, chorzy żyli tu na wygnaniu, na obrzeżach miast, w jaskiniach, gdziekolwiek, gdzie udało im się znaleźć schronienie, czasem po dwie, trzy osoby. Musieli być blisko siebie, by móc sobie pomagać na tyle, na ile się dało. Sami organizowali nawet pogrzeby. Kto inny chciałby im pomóc? Ich sytuacja w pierwszej dekadzie XX wieku wciąż wyglądała tak, jak opisał to Charles Sonnini de Manoncourt, francuski przyrodnik wizytujący Kretę przeszło sto lat wcześniej:

Chorzy są zmuszani do opuszczania swoich domów. Wszelka komunikacja ze zdrowymi jest zabroniona. Trędowaci trwają tak, uprawiając małe ogródki w pobliżu swoich siedlisk, hodując kury i błagając przechodniów o jałmużnę.”

Na ten temat powstało kilka artykułów, romantyczna powieść, materiały na stronie BBC oraz krótkometrażowy film z 1973 roku. Dziennikarka Małgorzata Gołota dołożyła swoją cegiełkę w postaci książki, która obejmującej reportaż, historię, medycynę, problemy wykluczenia społecznego oraz geografie i przyrodę wyspy. Pisze również o tym co w życiu jest ważne, a co najważniejsze. Jakby odpowiadała na to pytanie nie w czasie zarazy trądu czy dżumy, ale dziś w czasach wirusa.

Ciekawe jak będą pisać o nas?

Okładka ksiązki Małgorzaty Gołoty

do góry